Sektor e-commerce to nie tylko najdynamiczniejsza i najprężniej rozwijająca się gałąź branży handlowej. Jawi się również jako najciekawsza. Świadczyć mogą o tym kierunki jej rozwoju. Od jakiegoś czasu coraz głośniej mówi się o kolejnym odłamie handlu internetowego zwanym s-commerce. Cóż to takiego? Krótko mówiąc, handel społecznościowy.

Na razie ciężko mówić, że jest to trend wytyczający nowe kierunki zakupów online, tak jak np. m-commerce. Zresztą s-commerce jest czymś, co odbywa się raczej na obrzeżach wielkiego świata handlu internetowego. Nie polega on bowiem na wystawianiu przez użytkowników internetu różnej maści produktów na sprzedaż. To bardziej rekomendowanie konkretnych towarów przez internautów. Odbywa się to najczęściej za pomocą portali społecznościowych. Przykładowo, ktoś udostępni zdjęcie zakupionych butów, chwaląc się, gdzie dokonał zakupów. Bardzo często w takiej sytuacji, produktem zainteresują się znajomi użytkownika i również go kupią.

Według badań, najskuteczniejszym portalem wspomagającym s-commerce, jest Pinterest. Jego użytkownicy dzielą się z innymi swoimi zainteresowaniami, ale także zdobyczami zakupowymi. Jest to zdecydowanie częstsze niż na innych społecznościówkach.

Czy jednak s-commerce ma szansę stać się jednym z wiodących trendów w handlu internetowym? Zdaniem ekspertów szanse na to są póki co niewielkie. Faktycznie, sugerowanie się e-klientów opiniami innych internautów robi się coraz powszechniejsze. Jednak na chwilę obecną, nie przekłada się mocno na zachowania zakupowe. Jedynie 10% robionych zakupów, jest podyktowany sugestiami innych. Ale czas może zadziała na korzyść tego trendu?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *