Na polskim rynku e-commerce ma się pojawić kolejny gracz. I to nie byle jaki, bo będzie nim sam koncern Google. Chce on uruchomić u nas własną porównywarkę cen.

Internetowy gigant jest bardzo łasy na kawałek wartego ponad 20 mld zł, e-handlowego tortu. Pierwszy krok ku temu został uczyniony już w listopadzie, kiedy koncern udostępnił w Polsce usługę Google Shopping. Jest ona jednak bardziej oparta na reklamie towarów, których producenci płacą za nią firmie, a nazywa się ona Product Listing Ads (PLA). Oznacza to, że produkty posiadające umowy reklamowe z Google, są wyżej na liście niż te, które ich nie mają. Usługa ta stanowi jednak dużą pomoc, ze względu na dostarczanie sporych informacji na temat danych dóbr, które to Google pobiera samodzielnie. Można się zatem domyślić, że jako największa wyszukiwarka internetowa na świecie, koncern ma w tym zakresie spore pole do popisu.

W najbliższym czasie usługi porównywania cen w wykonaniu Google, mają być na polskim rynku e-commerce rozwijane. PLA służy raczej do zakupów droższych produktów, takich jak sprzęt RTV/AGD czy odzież. W planach jest udostępnienie w naszym kraju narzędzi, ułatwiających robienie bardziej codziennych sprawunków. Zakres dostępnych informacji na temat kupowanych produktów również ma być większy, niż ten proponowany do tej pory przez PLA.

To co jest jednak udogodnieniem dla klientów, może być zagładą dla krajowych firm oferujących podobne usługi. A polskich porównywarek trochę jest. Co stanie się z Ceneo.pl, Skąpcem czy Nokaut.pl? Takie pytanie zadają sobie eksperci, ale same firmy zdają się być spokojne o swój los. Niektóre z nich zwracają jednak uwagę, że będą musiały zmienić swój model biznesowy. Inne rozważają również wejście we współpracę z Google. Tak czy inaczej wydaje się, że dzięki wejściu tej firmy na polski rynek handlu internetowego, osoby kupujące online w naszym kraju mogą tylko zyskać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *